Dzisiejsza Ewangelia opowiada o dwóch synach. Ojciec zwraca się do pierwszego: „Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy”. Syn odpowiada: „Idę, panie”, lecz nie poszedł. Drugi natomiast powiedział: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Jezus pyta: „Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?”. Odpowiedź jest oczywista: ten drugi. Nie ten, który pięknie mówił, obiecywał i sprawiał dobre wrażenie, ale ten, który zmienił zdanie i rzeczywiście wykonał pracę. W tej krótkiej przypowieści Jezus pokazuje dwa rodzaje ludzkiego działania.
Pierwszy człowiek mówi: „Tak, oczywiście. Możesz na mnie liczyć”. Składa piękne deklaracje, może nawet opowiada innym o swoim zaangażowaniu. Kiedy jednak przychodzi czas działania, nie robi nic. Jego „tak” pozostaje pustym słowem.
Drugi człowiek początkowo się buntuje. Mówi: „Nie chcę. Nie będę. To nie dla mnie”. Być może jest zraniony, zmęczony, zagubiony albo zwyczajnie uparty. Po pewnym czasie jednak zaczyna myśleć. Dochodzi do wniosku, że postąpił źle. Zmienia decyzję i idzie do pracy.
Ewangelia nie pochwala jego początkowego sprzeciwu. Pokazuje jednak, że człowiek może się opamiętać. Może pójść po rozum do głowy. Może wrócić, naprawić swój błąd i zacząć od nowa.
Pierwszy syn był posłuszny ustami, ale nie życiem. Drugi był nieposłuszny ustami, ale ostatecznie okazał posłuszeństwo czynem. To bardzo aktualny obraz. Łatwo powiedzieć: „Będę się modlił”. „Pomogę”. „Przyjdę”. „Zadzwonię”. „Odwiedzę chorego”. „Przestanę obmawiać”. „Przebaczę”. „Zmienię swoje postępowanie”. „Możecie na mnie liczyć”. Potem przychodzi dzień próby i okazuje się, ile warte były nasze słowa. Można mówić o miłości i nie mieć czasu dla najbliższych. Można deklarować przywiązanie do Kościoła, a jednocześnie niszczyć wspólnotę plotką i oskarżeniami. Można mówić o przebaczeniu, a przez lata pielęgnować urazę. Można obiecywać pomoc, lecz nigdy nie zakasać rękawów. Pan Bóg nie pyta jedynie o to, co powiedzieliśmy. Pyta, co zrobiliśmy z Jego słowem.
Pewien proboszcz poprosił trzech mężczyzn o pomoc przy naprawie przeciekającego dachu nad salką parafialną. Pierwszy odpowiedział: – Oczywiście, księże. Zawsze można na mnie liczyć. Drugi powiedział: – Nie mam czasu. Mam własną pracę i swoje problemy. Trzeci niczego nie obiecywał. Zapytał tylko, kiedy trzeba przyjść. W sobotę rano proboszcz znalazł przy drzwiach trzy koperty. W pierwszej był długi list od pierwszego mężczyzny, który tłumaczył, dlaczego nie mógł przyjść. W drugiej znajdowała się krótka kartka od drugiego: „Przepraszam. Przemyślałem to. Będę za pół godziny”. Trzecia koperta była pusta, ponieważ jej właściciel już stał na drabinie i naprawiał dach. Proboszcz uśmiechnął się i powiedział: – Jedni przynoszą usprawiedliwienia, inni zmianę decyzji, a jeszcze inni własne ręce. Winnicę budują ci, którzy naprawdę przychodzą. Morał jest prosty: Bóg nie potrzebuje pięknych deklaracji, lecz serca, które jest gotowe zamienić słowa w czyn[1].
Najbardziej zaskakujące są dalsze słowa Jezusa: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego”. Musimy dobrze zrozumieć te słowa. Jezus nie mówi, że grzech jest dobry. Nie twierdzi, że uczciwość, wierność i przestrzeganie przykazań nie mają znaczenia. Jezus mówi coś innego: nawet człowiek bardzo pogubiony może się nawrócić, natomiast człowiek przekonany o własnej doskonałości może pozostać zamknięty na Boga.
Celnicy i grzesznicy uwierzyli Janowi Chrzcicielowi. Uznali swoje błędy. Pozwolili, aby jego słowa poruszyły ich sumienia. Religijni przywódcy widzieli to wszystko, ale nie chcieli się zmienić. Uważali, że problem mają inni, nie oni. To jest poważne duchowe niebezpieczeństwo: człowiek może być blisko ołtarza, znać modlitwy i zasady, a równocześnie mieć serce daleko od Boga. Może uważać się za lepszego od grzeszników, a nie dostrzegać własnej pychy, obłudy i zatwardziałości.
Jezus chce współpracować z ludźmi grzesznymi, ponieważ innych ludzi po prostu nie ma. Któż z nas jest bez grzechu? Kościół nie jest wspólnotą ludzi, którzy nigdy nie upadli. Jest wspólnotą ludzi, którzy pozwalają Chrystusowi podnosić się z upadku. Święty nie jest człowiekiem, który nigdy nie powiedział Bogu „nie”. Święty to człowiek, który nie pozwolił, aby jego „nie” było ostatnim słowem.
Pewna kobieta przechodziła codziennie obok zaniedbanego ogrodu. Pewnego dnia zauważyła, że pracuje w nim starszy mężczyzna. Miał brudne ubranie, ziemię pod paznokciami i poranione dłonie. Kobieta pomyślała: – Jak taki człowiek może stworzyć coś pięknego? Przecież sam wygląda tak nieporządnie. Po kilku miesiącach ogród zakwitł. Pojawiły się róże, warzywa i drzewa owocowe. Ludzie zaczęli zatrzymywać się przy ogrodzeniu, żeby podziwiać efekty jego pracy. Kobieta powiedziała do ogrodnika: – Teraz rozumiem. Pańskie ręce są brudne nie dlatego, że nic pan nie robi, ale dlatego, że pracuje pan z ziemią. Ogrodnik odpowiedział: – Proszę pani, nie można uratować zaniedbanego ogrodu, nie brudząc sobie rąk[2].
Podobnie postępuje Jezus. Nie boi się dotykać ludzkiej biedy. Siada do stołu z celnikami. Rozmawia z grzesznikami. Pozwala, aby dotykali Go ludzie odrzuceni. Nie usprawiedliwia ich zła, lecz widzi w nich dobro, które może jeszcze zakwitnąć. My czasem widzimy tylko czyjąś przeszłość. Jezus widzi również przyszłość. My mówimy: „Z niego już nic nie będzie”. Jezus mówi: „Dajmy mu jeszcze szansę”. My przypominamy człowiekowi, kim był. Jezus pokazuje mu, kim może się stać.
Każdy z nas czasem zachowuje się jak pierwszy syn, a czasem jak drugi. Czasami obiecujemy i nie robimy. Innym razem buntujemy się, ale później dostrzegamy swój błąd i wracamy. Nawrócenie nie polega na tym, że człowiek nigdy nie popełnia błędów. Nawrócenie zaczyna się wtedy, kiedy potrafi powiedzieć: „Pomyliłem się”. „Skrzywdziłem cię”. „Za szybko osądziłem”. „Nie dotrzymałem słowa”. „Uwierzyłem w plotkę”. „Byłem uparty”. „Powinienem był ci pomóc”. „Przepraszam. Spróbuję to naprawić”.
W życiu rodzinnym może się zdarzyć, że ojciec przez lata nie potrafi rozmawiać z synem. Pewnego dnia jednak bierze telefon i mówi: „Nie wiem, jak zacząć, ale nie chcę, żebyśmy dłużej żyli jak obcy”. Małżonkowie mogą przez długi czas nosić w sobie żal. W końcu jedno z nich robi pierwszy krok i mówi: „Nie chcę już walczyć przeciwko tobie. Chcę walczyć o nas”. Ktoś może przez wiele lat żyć daleko od Kościoła. Pewnego dnia przychodzi do spowiedzi i wyznaje: „Nie wiem, czy potrafię wszystko zmienić, ale chcę wrócić”. Właśnie takie chwile są zwycięstwem łaski. Człowiek przestaje bronić własnej dumy i zaczyna ratować swoje życie.
Pewien człowiek wyruszył w podróż. Po drodze potknął się o duży kamień, upadł i mocno zranił kolano. Rozgniewany zaczął przeklinać kamień, drogę i ludzi, którzy jej nie naprawili. Potem podniósł się i poszedł dalej. Kilka godzin później tą samą drogą wracał do domu. Zobaczył leżący kamień i pomyślał: – Skoro ja się o niego potknąłem, ktoś inny również może upaść. Choć bolało go kolano, odsunął kamień na bok. Pod nim znalazł małe pudełko z napisem: „Nagroda dla tego, kto pomyśli także o innych”. Największą nagrodą nie było jednak to, co znajdowało się w pudełku. Było nią odkrycie, że człowiek, który rano tylko narzekał, wieczorem potrafił już wziąć odpowiedzialność[3]. Tym właśnie jest nawrócenie. Ta sama droga, ten sam kamień i ten sam człowiek, ale inne serce. Rano mówił: „To nie moja sprawa”. Wieczorem pomyślał: „Mogę zrobić coś dobrego”.
Ewangelia daje wielką nadzieję ludziom, którzy źle rozpoczęli. Można źle rozpocząć dzień, rozmowę, małżeństwo, kapłaństwo, pracę czy relację z Bogiem. Nie trzeba jednak źle ich kończyć. Piotr zaparł się Jezusa, lecz wrócił i stał się opoką Kościoła. Paweł prześladował chrześcijan, lecz pozwolił Chrystusowi przemienić swoje życie i został Apostołem Narodów. Dobry łotr nie miał pięknej przeszłości, ale w ostatniej chwili zwrócił się ku Jezusowi i usłyszał obietnicę raju.
Bóg potrafi pisać prosto nawet na krzywych liniach naszego życia. Potrzebuje jednak naszej zgody. Nawet jeśli wczoraj powiedzieliśmy Mu „nie”, dzisiaj możemy powiedzieć: „Panie, przemyślałem to. Pójdę do Twojej winnicy”. Nie czekajmy jednak z nawróceniem na ostatnią chwilę. Nie mówmy: „Kiedyś się pogodzę. Kiedyś przeproszę. Kiedyś wrócę do modlitwy. Kiedyś zacznę żyć uczciwie”. Winnica potrzebuje robotników dzisiaj. Człowiek potrzebujący naszego dobra nie może żyć wyłącznie naszymi obietnicami.
Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami proste pytanie: którym synem jestem? Czy często mówię Bogu „tak”, ale żyję tak, jakby Go nie było? Czy może powiedziałem Mu kiedyś „nie”, lecz teraz jestem gotowy się opamiętać, wrócić i zacząć pracować? Nie jest największym nieszczęściem powiedzieć kiedyś Bogu „nie”. Największym nieszczęściem jest uczynić z tego „nie” ostateczną decyzję swojego życia. Bóg nie szuka ludzi bez przeszłości. Szuka ludzi gotowych na przyszłość. Nie pyta tylko, ile razy upadliśmy. Pyta, czy pozwolimy Mu się podnieść. Nie czeka na doskonałych pracowników, ale na tych, którzy mimo swojej słabości powiedzą: „Panie, może wczoraj się buntowałem. Może wiele razy zawiodłem. Może moje życie nie było takie, jakie powinno być. Ale dzisiaj chcę pójść do Twojej winnicy”. Bo przed Bogiem więcej znaczy jedno uczciwe nawrócenie niż sto pięknych obietnic, za którymi nie idzie żaden czyn.
Mt 21, 28-32
Grzesznicy uwierzyli Janowi
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi».
Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
[1] Opowiadanie pt. “Trzy koperty”
[2] Opowiadanie pt. „Brudne ręce ogrodnika”
[3] Opowiadanie pt. „Kamień na drodze”

![(fot. K.H.Reichert [ ... ] / flickr.com / CC BY-NC 2.0)](https://mariuszhan.pl/wp-content/uploads/2020/09/24606830955_5beeafafed_h.jpg)






