Reinhold Schneider powiedział kiedyś: „Modlitwa jest bez wątpienia jedną z najpotężniejszych sił historii”. Albert Schweitzer o modlitwie powiedział takie słowa: „Modlitwy nie zmieniają świata, ale odmieniają ludzi, a ludzie zmieniają świat”. Mistrz Eckhart wyraził się o niej: „Pobożna modlitwa jest jakby złotą drabiną sięgającą nieba, po której wchodzi się do Boga”.

Wielu z nas przyznaje się do trudności w modleniu się do Boga. Zabieganie od rana do wieczora nie służy skupieniu i chwili ciszy. Często zaniedbana modlitwa traci na swej mocy i po prostu przestaje być potrzebna w codziennym życiu. Nie mniej w człowieku wciąż jest niedosyt doświadczenia spotkania z Bogiem. Jezus modlił się często do Ojca. Starał znaleźć czas w miejscu ustronnym, gdzie w chwili ciszy i wewnętrznego skupienia oddawał się refleksji, spotkaniu z Ojcem. Tego brakowało Jego uczniom, dlatego przyszli do Niego prosząc: „Panie, naucz nas modlić się…”.

David Watson sam przeżył to doświadczenie apostołów, wskazał na sedno problemu: „Człowiek nie może nauczać o Chrystusie, jeśli Go nie poznał; nie może świadczyć o mocy Ducha Świętego, jeśli nie zaznał Jego mocy w swoim sercu; nie może mówić o modlitwie, jeśli sam nie doświadczył rzeczywistego i osobistego spotkania z Bogiem. Duchowa prawda musi stać się częścią człowieka, jeśli ma być później efektywnie przez niego głoszona innym”.

Św. Ignacy, założyciel Towarzystwa Jezusowego (jezuitów) w małej książeczce Ćwiczeń duchownych, w Uwagach wstępnych, w numerze 1, wyjaśnia nam, czym są Ćwiczenia duchowne, ale pośrednio też, czym jest modlitwa i czemu ma służyć. Jest praktykowana, aby (…) pozbyć się nieuporządkowanych przywiązali, a gdy się ich pozbędziemy, żeby szukać woli Bożej i odnajdować ją w ułożeniu własnego życia tak, by zbawić duszę swoją”.

Modlitwa zatem ma nam pomagać w odkrywaniu na co dzień Tajemnicy Pana Boga, Jego woli względem nas. Jest to sztuka, zwłaszcza tam, gdzie jest zabieganie, gonitwa, nieuporządkowanie, poczucie bezradności. Przestrzeganie norm prawa moralnego ściśle związane jest z postrzeganiem i odkrywaniem „Tajemnicy Boga” w codziennym życiu. Nieustanne doświadczanie Boga związane jest z drugim człowiekiem i otaczającym go światem. Światem w wielu wypadkach skrzywionym, ale mówimy… «takie jest życie». Modlitwa ma nam pomagać w tym, abyśmy to życie w sposób poukładany kształtowali, abyśmy nadali mu sens. Stąd tak ważny jest kontakt z Bogiem. Jezus wiedział, że to co robił nie byłby w stanie udźwignąć o własnych siłach. Dlatego potrzebny był kontakt z Ojcem na modlitwie.

Pisarz francuski, Leon Bloy, umierając, zostawił swoim dzieciom wyznanie będące równocześnie testamentem duchowym: „Trzeba się modlić. Wszystko inne jest czcze i głupie. Trzeba się modlić, aby znosić brzemię życia, aby uzyskać siłę czekania. Dla człowieka, który dużo się modli, nie istnieje ani rozpacz, ani gorzki smutek. Wiara, nadzieja, miłość – to diamenty, a diamenty kosztują bardzo dużo. Zyskuje się je właśnie za cenę modlitwy, która jest klejnotem bezcennym i należy go bezwzględnie zdobyć”.

W modlitwie najważniejsze jest nasze osobiste odniesienie do Boga płynące ze szczerego i otwartego serca. Mówi o tym jedno z opowiadań chasydzkich, zanotowane przez Anthony’ego De Mello w książce „Modlitwa żaby”: „Ubogi rolnik wracając późnym wieczorem z rynku, znalazł się w drodze bez swojego modlitewnika. Koła jego wozu odpadły w samym środku lasu, więc zmartwił się, że dzień będzie musiał upłynąć bez odmówienia przez niego modlitwy. Ułożył więc następującą: „Panie, uczyniłem coś bardzo głupiego. Opuściłem dom dziś rano bez mojego modlitewnika, a pamięć zawodzi mnie tak często, że nie mogę bez niego odmówić ani jednej modlitwy. Postanowiłem więc, że pięć razy wolno wyrecytuję alfabet, a Ty, który znasz wszystkie modlitwy, poskładasz razem litery alfabetu, aby stworzyły modlitwę, której słów nie pamiętam. I rzekł Pan do swoich aniołów: „Ze wszystkich modlitw, które dzisiaj usłyszałem, ta jedna była niewątpliwie najlepsza, ponieważ płynęła z prostego i szczerego serca'”.

Pan Jezus nauczył nas Modlitwy „Ojcze nasz…”, którą każdy z nas zna na pamięć, jest ona taką modlitwą która powinna towarzyszyć naszemu życiu, bo jeśli „nie modlimy się co dzień, to znaczy, że nie wyglądamy każdego dnia Boga, nie nasłuchujemy Jego słowa, nie gotujemy się co dzień na rozstrzygnięcie próby życia” (Karl Rahner). Inaczej: Nie potrafimy cieszyć się każdą chwilą którą dał nam Bóg tu i teraz.

Św. Augustyn pisze: „Modlitwa Pańska jest najdoskonalszą z modlitw (…) W niej prosimy nie tylko o to, czego możemy słusznie pragnąć, ale także kolejności, w jakiej należy tego pragnąć (…)”. *

Mark Link SJ napisał w książce „Decyzja”, że:

„Dwie rzeczy wyróżniają się w „Ojcze nasz” (w Modlitwie Pańskiej): słowo ojciec oraz struktura modlitwy. Najpierw słowo „ojciec”. Jezus używa słowa „Abba” – tytułu pełnego czułości, podobnie jak nasze słowo „tatuś”. Inaczej mówiąc, Jezus uczy nas zwracać się do Boga z czułością i ufnością tak jak małe dziecko zwraca się do swego ojca. Istotna jest również struktura Modlitwy Pańskiej. Dzieli się na dwie serie próśb.

1. Trzy prośby ze słowem „twoje” – „święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje”, „bądź wola Twoja”.
2. Trzy prośby ze słowem „nasze” – „chleba naszego daj nam dzisiaj”, „odpuść nam nasze winy”, „nas zbaw ode złego”.

Prośby ze słowem „twoje” odnoszą się do Boga. Prośby ze słowem „nasze” odnoszą się do nas. Taki jest właściwy porządek każdej modlitwy. Najpierw zwracamy się do Boga. Potem myślimy o naszych potrzebach. „Nasze” prośby obejmują wszystkie czasy i wszystkie potrzeby: – teraźniejszość („chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, przeszłość („odpuść nam nasze winy”) oraz przyszłość („ale nas zbaw ode złego”).

Módlmy się dla nas, aby modlitwa „Ojcze nasz” towarzyszyła nam w każdym dniu naszego życia, aby dawała sił w odkrywaniu Boga, drugiego człowieka, oraz siebie samego.

https://youtu.be/rSSchaLv0P4

Łk 11,1-13
Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie. Dalej mówił do nich: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.