Tak będzie przy końcu świata…

Przypowieść  o sieci

Jezus powiedział do tłumów: Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili.

Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?

Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

Opowiadanie pt. „Jak patrzę na to wszystko”

Rozmowa ze starszą kobietą w parku na ławce: – Jak patrzę na te matki z dziećmi, to mi się nieraz serce ściska. We wszystkich diabeł wstąpił czy co?

Przychodzą na spacer do parku i leją albo wrzeszczą na dzieci bez opamiętania. Naród taki nerwowy i głupi się zrobił. Bo, popatrz pan, wózki za miliony, ubranka jak u milionerów, a takie chamstwo. To aż wstyd słuchać, jak ludzie rozmawiają. Nie muszę kupować gazet. Papierosy zagraniczne sobie palą, pierścionki złote na palcach, ubrania eleganckie i lament, jaka straszna bieda. Może to rzeczywiście koniec świata, co?

Bo jak Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu najpierw rozum odbiera. Nas ośmioro w domu było. Troje umarło jeszcze przed wojną, bracia poszli na wojnę i już nie wrócili, zostałam tylko ja i najstarsza siostra. Jadł pan zupę z obierzyn kartoflanych?

A jak mi mąż przed śmiercią długo chorował i już nie mógł wstawać, to robotę rzuciłam i całymi tygodniami jadłam zacierkę na wodzie, żeby on miał opiekę i lepsze jedzenie. I co?

Żyję. No, widzi pan, jacy ludzie są? Jedni zabijają dla kilku milionów, inni kradną państwu miliardy, a jeszcze inni zadowalają się tym, co mają. Na mojej klatce schodowej mieszka profesor, w uniwersytecie uczy, starszawy już gość. Tokarz spod piętnastego dorobił się zagranicznego samochodu, a profesor chodzi piechotą.

Ale w razie nieszczęścia, to i ten zagraniczny samochód nic nie będzie wart, i głowa profesora też.

Refleksja

Warto nasze życie ziemskie widzieć w perspektywie życia wiecznego. Inaczej wtedy podchodzi się do zwykłych codziennych spraw, które widziane z perspektywy zbawienia wyglądają zupełnie inaczej. Zmienia się to nowe spojrzenie do tego stopnia, że wszelkie ziemskie trudności są niczym wobec tego, co będzie w przyszłości. To tak, jak z widzeniem siebie w perspektywie ziemskiej śmierci. Każdy z nas odejdzie z tej ziemi. Każdego z nas tu kiedyś zabraknie. Wobec śmierci jesteśmy bowiem równi…

Jezus uczy nas, że kiedy z respektem podejdziemy do naszego bycia z innym ludźmi, wtedy też i nasze życie nabierze innych barw. Dotychczasowe problemy w relacji z innym przestają być jakimkolwiek problemem, gdyż wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi. Liczy się wtedy już tylko miłość, która jest wyznacznikiem naszego człowieczeństwa. A tam, gdzie jest miłość, tam nie ma już lęku, że będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zastępuje ja bowiem radość bycia z Panem. Wszelkie rozgrywki i odbijanie sobie „piłeczek” nie ma już wtedy najmniejszego sensu…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego życie ziemskie warto widzieć z perspektywy nieba?
2. Jak żyć z innymi, aby nasze życie nabrało innych barw?
3. Dlaczego tam gdzie jest miłość, tam nie ma lęku?

I tak na koniec…

Być może Bóg chciał, abyś poznał wielu złych ludzi, zanim poznasz tego dobrego, żebyś mógł go rozpoznać, kiedy on się w końcu pojawi (Gabriel García Márquez)