Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami bardzo osobiste pytanie. Jezus zwraca się do uczniów: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Nie pyta: „Co o Mnie słyszeliście?”. Nie urządza religijnego sprawdzianu. Pyta: „Kim Ja jestem dla ciebie? Jakie miejsce zajmuję w twoim życiu?”. Piotr odpowiada: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Wtedy Jezus mówi: „Ty jesteś Piotr, czyli Skała, i na tej skale zbuduję mój Kościół… I tobie dam klucze królestwa niebieskiego”.
Klucze oznaczają zaufanie i odpowiedzialność. Klucza nie wręcza się przypadkowemu człowiekowi. Daje się go komuś, komu można zaufać. Jezus znał jednak słabość Piotra. Wiedział, że Piotr będzie się bał, że zaprze się swojego Mistrza i ucieknie. A mimo to powierzył mu klucze. Bóg nie wybiera ludzi dlatego, że są doskonali. Wybiera ich, aby dojrzewali, służąc innym. Piotr nie stał się skałą dlatego, że nigdy nie upadał. Stał się skałą dlatego, że po każdym upadku wracał do Jezusa.
Obchodzimy także wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Królowej. Jej królowanie bardzo różni się od królowania tego świata. Maryja nie nosiła korony ze złota. Nie mieszkała w pałacu i nie posiadała wojska. Miała natomiast serce całkowicie otwarte na Boga. Kiedy anioł Gabriel powiedział Jej: „Poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus”, Maryja nie znała wszystkich szczegółów. Nie wiedziała, jak zareaguje Józef, co powiedzą ludzie ani dokąd zaprowadzi Ją ta droga. Usłyszała jednak zapewnienie: „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. I odpowiedziała: „Oto Ja, służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa”. To właśnie jest Jej wielkość. Maryja jest Królową, ponieważ najpierw stała się Służebnicą. Nie próbowała otwierać przyszłości własną siłą. Powierzyła Bogu klucz do całego swojego życia.
Piotr otrzymał klucze królestwa niebieskiego. Maryja pozwoliła, aby Bóg otworzył przez Nią bramę, przez którą Zbawiciel przyszedł na świat. Piotr powiedział: „Ty jesteś Mesjasz”. Maryja przyjęła Mesjasza do swojego serca i ciała. Wiara nie polega jedynie na tym, że potrafimy powiedzieć, kim jest Jezus. Wiara zaczyna się naprawdę wtedy, kiedy pozwalamy Mu wejść do naszego życia.
Także życie świętej Rity było pełne drzwi, które wydawały się zamknięte. Pragnęła życia zakonnego, ale zgodnie z wolą rodziny wyszła za mąż. Jej małżeństwo nie było łatwe. Mąż był człowiekiem gwałtownym i porywczym. Rita nie odpowiadała jednak gniewem na gniew. Modliła się, przebaczała i cierpliwie budowała pokój. Z czasem serce jej męża zaczęło się zmieniać. Później został zamordowany. Synowie chcieli pomścić ojca. Rita wiedziała, że zemsta zniszczy ich dusze. Modliła się, aby nie odpowiedzieli złem na zło. Sama przebaczyła zabójcom męża. Po śmierci męża i synów chciała wstąpić do klasztoru augustianek, ale jej odmówiono. Drzwi klasztoru pozostały zamknięte. Rita nie zrezygnowała. Modliła się i podjęła trud pojednania zwaśnionych rodzin. Dopiero wtedy została przyjęta. Święta Rita nazywana jest patronką spraw trudnych i beznadziejnych. Nie dlatego, że jej życie było wolne od cierpienia, lecz dlatego, że w żadnym cierpieniu nie wyrzuciła klucza wiary. Kiedy jedne drzwi pozostawały zamknięte, nie próbowała wyważać ich gniewem. Czekała, przebaczała, modliła się i ufała Bogu.
Pewien starszy człowiek miał trzech synów. Kiedy poczuł, że zbliża się koniec jego życia, wręczył każdemu z nich mały klucz. Powiedział: – W starym domu znajduje się ukryty skarb. Każdy z was otrzymuje klucz. Spróbujcie go odnaleźć. Pierwszy syn pobiegł do piwnicy. Próbował otwierać skrzynie, szafy i stare kufry. Klucz nie pasował do żadnego zamka. Rozgniewany rzucił go na ziemię. Drugi wszedł na strych. Także próbował wszystkich zamków. Kiedy nie znalazł skarbu, uznał, że ojciec go oszukał. Trzeci syn długo chodził po domu. Wreszcie zauważył małe, prawie niewidoczne drzwiczki obok pokoju ojca. Klucz pasował. Za drzwiami nie było jednak złota. Znajdowały się tam trzy listy, po jednym dla każdego syna.
W swoim liście przeczytał: „Największy skarb ukryłem nie za tymi drzwiami, ale w waszych sercach. Pierwszy klucz nazywa się przebaczenie. Drugi zaufanie. Trzeci miłość. Dopiero kiedy użyjecie ich razem, nasz dom pozostanie rodziną”. Najmłodszy odnalazł braci. Podniósł klucz rzucony przez pierwszego i powiedział: – Ojciec nie zostawił nam majątku. Zostawił nam drogę, dzięki której nie stracimy siebie nawzajem. Bracia długo milczeli. W końcu jeden powiedział: – Najtrudniej otworzyć nie drzwi domu, ale własne serce[1].
Każdy z nas nosi przy sobie różne niewidzialne klucze. Jednym słowem możemy otworzyć człowieka albo zamknąć go jeszcze bardziej. Możemy użyć klucza przebaczenia albo zatrzasnąć drzwi urazą. Możemy komuś dać nadzieję albo odebrać mu ostatnią odwagę.
Piotr otrzymał klucze, aby służyć Kościołowi. Maryja otworzyła Bogu swoje życie przez pokorne „tak”. Święta Rita otwierała zamknięte serca cierpliwością, modlitwą i przebaczeniem. A jaki klucz daje dzisiaj Bóg mnie? Może jest to klucz do pojednania z człowiekiem, z którym od dawna nie rozmawiam. Może trzeba otworzyć drzwi osobie samotnej. Może trzeba zamknąć drzwi przed obmową, gniewem lub chęcią zemsty. Może należy wreszcie otworzyć własne serce przed Jezusem. Jezus pyta: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Najlepszej odpowiedzi nie dajemy jedynie ustami. Dajemy ją swoim życiem. Piotr odpowiedział wyznaniem wiary. Maryja odpowiedziała: „Niech mi się stanie”. Rita odpowiedziała przebaczeniem i wytrwałością.
Prośmy dzisiaj Maryję Królową, aby nauczyła nas pokornego zaufania. Prośmy świętego Piotra, abyśmy po każdym upadku umieli wracać do Jezusa. Prośmy świętą Ritę, abyśmy nie tracili nadziei, nawet gdy wszystkie drzwi wydają się zamknięte. Bo dla Boga nie ma sytuacji bez wyjścia. Czasami nie otwiera On drzwi od razu. Najpierw wkłada do naszej ręki klucz i mówi: „Zaufaj Mi. Przebacz. Kochaj. A potem spróbuj jeszcze raz”.
Mt 16, 13-20
Ty jesteś Piotr i tobie dam klucze królestwa niebieskiego
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»
A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».
Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».
Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».
Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
[1] Opowiadanie pt. “Trzy klucze”









